|
Archiwum
e-mail: dr_kukielka@wp.pl
|
poniedziałek, 02 stycznia 2012
szlag trafia - refundacja 2012!
Premier nie wie o co nam chodzi. Minister nie wie o co nam chodzi. Pacjenci nie wiedzą o co nam chodzi. Farmaceuci nie wiedzą o co nam chodzi! Chodzi nam o bardzo prostą sprawę: 1. nie chcemy "orzekać" o tym czy pacjent jest ubezpieczony czy nie, bo po pierwsze nie mamy do tego narzędzi, a po drugie za błędne "orzeczenie" grozi nam kara 2. nie chcemy "określać" stopnia refundacji leku, bo po pierwsze nic nas to nie obchodzi, a po drugie za błędne "określenie" grozi nam kara Dziękuję! P.S. Minister Zdrowia u Moniki Olejnik powiedział, że recepty z pieczątką RDDNFZ będą refundowane, i że nie powinny być wydawane na 100%. A kto weźmie odpowiedzialność za to, czy dany lek został wydany zgodnie ze wskazaniami? (Za przepisanie i/lub wydanie leku niezgodnie ze wskazaniami grozi nam również kara)
niedziela, 11 września 2011
Nastała
Nastała moja ulubiona pora roku. Liczę, że będzie to takie babie lato. Powróciłem z urlopowych wyjazdów, w zasadzie osiągnąwszy pewną równowagę psychiczną i fizyczną, na jak długo jednak starczy to się okaże ... Ten urlop był wyjątkowo udany, z wielu powodów. Powrót jednak jest trudny. Chciałoby się ten stan przedłużać w nieskończoność. Może jeszcze jedna wycieczka, może jeszcze jeden wypad, może ... Ciężko mi będzie się wbić się z powrotem w kieracik pracy, której tak naprawdę nie znoszę.
środa, 26 stycznia 2011
lekarze
lekarze dzielą się na tych wychowanych na "Szpitalu na peryferiach", "Ostrym dyżurze" lub "Doktorze Housie" ;) Z cyklu zasłyszane ...
poniedziałek, 20 grudnia 2010
w sumie
w sumie to szok. Powróciwszy z sobotniego dyżuru, nie mogłwszy dojść do siebie w zasadzie całą niedzielę. Od dłuższego czasu tracę szacunek do ludzi - pacjentów. Zamiast się zająć świętami, przygotowaniem, prezentami, upajaniem sie atmosferą i zapachem jabłek z cynamonem, chodzą po lekarzach. I w dodatku z bzdurami, i w dodtku z pretensjami, i roszczeniami, i żądaniami pisania antybiotyków, jako jedynych leków na ból gardła, gorączkę i wszelkie dolegliwości. Ech ... coraz gorzej. Zakupów ciąg dalszy. Tym razem produkty spożywcze - uszka z grzybami, pierogi z kapustą, bo przecież robić ani nie zamierzam, ani nie mam kiedy ;) I niestety cały czas problem z prezentami, co i dla kogo? Już przynajmniej wiem, czego nie kupować na pewno TU
czwartek, 16 grudnia 2010
zakupy
Wymarzłem, jeszcze do tego karta nie chciała zapłacić, i musiałem iść przez pół miasta do bankomatu po gotówkę. Ech ... Ciekawe czy to złośliwość czy paplactwo? Ludzie pamiętają Cię z dzieciństwa. Wiedzą, że Twoja sytuacja rodzinna się bardzo zmieniła (na niekorzyszyść). I gdy Cię spotykają snują swoje wspomnienia, dotyczące Twojego dzieciństwa, i tego jak było wówczas cudownie i wspaniale. Nie życzę sobie tego więcej Nie życzę. Ale na razie jestem jeszcze grzecznym chłopcem. Przyjdzie czas pokazać pazurrry.
środa, 15 grudnia 2010
Kurde
właśnie wróciłem ze swojej tzw. "popołudniowej pracy". Tak mnie już denerwują te popołudniowe prace! Jakby człowiek nie mógł mieć tylko tej dopołudniowej! I oczywiście zmasowane tłumy pacjentów, ryki, płacze i kłótnie na korytarzu, każdy chce być przyjęty i już. A jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że w cale nie takie pilne ... A od jutra początek maratonu dyżurowego ... Ulice nawet ładnie przystoili, tak świątecznie. Na biurku nadal świeczka, świąteczna naturalnie ;)
wtorek, 14 grudnia 2010
wpis
wpis dedykowany koledze z pracy: "kombinatorstwo krótkie nogi ma!" Lepiej już zrobić swoje, zbiczować siebie jako nieudacznika, niż ciągle ślizgać się jak węgorz i liczyć, że może i tym razem się uda. Bo czasami się nie udaje ... i wtedy boli.
poniedziałek, 13 grudnia 2010
zawsze
Zawsze kiedy muszę coś zrobić, a nieszczególnie mam na to ochotę, targają mną silne emocje. Tak jest i tym razem ... Wszystkim wkoło życzę jak najgorzej i jestem nieco agresywny dla otoczenia, bo oczywiście nie chce mi się tego robić. Ale już w piątek będzie po wszystkim, tylko trzeba to najpierw zrobić :( Na jednym z moich rozlicznych dyżurów, udało mi się obejrzeć w całości film Julie and Julia - naprawdę polecam. Po nim życie nabrało zupełnie innych barw, a Meryl Streep wielką aktorką jest! P.S. poranek nie był tak starszny, jak myślałem. Bywały gorsze. Co, by człowiek począł gdyby nie cudowne De-Icery do szyb samochodowych?!
niedziela, 12 grudnia 2010
nowa ...
Nowa rzeczywistość ... nastała. W zasadzie to wszystko nowe, i w zasadzie to już od dłuższego czasu. Wydaje mi się to wszystko bardziej stabilne i sensowne. Tak, to może nieco za wcześnie na podsumowania, ale już teraz mogę powiedzieć, że w roku 2010 wszystko postawiłem na głowie i wiele rzeczy zmieniłem. Jeszcze trochę do zmiany mi zostało ... Praca: kilka nowych środowisk pracy, duża konkurancja, walka o przetrwanie. Spryt i czujność wysoce wskazane, bo nie znasz dnia ani godziny ...ale w końcu sam chciałem! Dom: Tu bez zmian, nawet nieco gorzej, ale mój etap rozwoju pozwala na zaawansowane ignorowanie tego wszystkiego. Bliscy myślami (i nie tylko): bardzo dobrze. Tzn. raz lepiej, raz gorzej, ale w sumie in plus, ale ciągle brakuje czasu na spędzanie czasu razem ... Za oknem: zima, i nie wiem ile mi zajmie czasu odśnieżanie rano samochodu ;)
poniedziałek, 06 kwietnia 2009
No!
Żyję! Długo mnie nie było, bo taki lekki kryzysik przechodziłem. Nawet się nie zorientowałem a tu Święta idą! Te, które mniej lubię. Marzenia o wolnym w triduum pozostaną marzeniami, więc sprzątactwo i krzątactwo zostanie mi na ostatnią chwilę. Żebym tylko się znów nie załatwił tak jak w zeszłym roku ... Sprzątając sumiennie mieszkanko w Wielką Sobotę, zdecydowałem, że zaukupy żywnościowe poczynię wieczorem. Tylko wieczorem wszystkie sklepy były już zamknięte na siedem spustów. Zostałem więc z serkiem wiejskim na całe święta i sporym zapasem domestosa, o wątpliwym znaczeniu kulinarnym (acz byli nawet i tacy w mojej skromnej praktyce lekarskiej, co i tego próbowali). |